Stanisław Duda
Twórcza droga
W 1983 roku Stanisław Duda wraz z żoną Kazimierą otworzyli w swoim domu galerię sztuki. Innowacyjność tego projektu polegała na podjęciu wyzwania propagowania sztuk plastycznych w warunkach wiejskich, z dala od miejskich centrów kultury.
Powołana do życia pierwsza w Polsce Wiejska Galeria Sztuki weszła w struktury Biura Wystaw Artystycznych. Dzięki tej współpracy ekspozycje prac uznanych, profesjonalnych artystów, w prywatnym domu na wsi, stały się faktem.
Galeria u Dudów, licznie odwiedzana przez zwiedzających z kraju i zagranicy, była ewenementem na kulturalnej mapie Polski.
Domowa atmosfera, tworzona zarówno przez gospodarzy jak i artystów, kształtowała daleki od systemowo narzucanych norm, niezależny charakter galerii, który zdecydowanie kontestował poczynania zbiurokratyzowanych instytucji kultury.
Właściciele galerii poza wyjątkową dbałością o stricte artystyczny profil działalności (wystawy, happeningi), organizowali także cykliczne spotkania z artystami, akcje charytatywne, a przede wszystkim skupiali się na edukacji plastycznej dzieci i młodzieży.
Stworzenie możliwości bezpośredniego kontaktu młodych ludzi z ”artystą i jego dziełem” stało się najcenniejszym, osobistym sukcesem Galerii Dudów.
Wymuszone zmiany
Na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, pomieszczenia galerii zaczęły wypełniać prace Stanisława Dudy.
Dzień po dniu malarstwo wkroczyło w życie Dudy i zawładnęło jego dniem codziennym. Całkowicie pochłonięty malowaniem, zamknął się w ”kokonie własnych przemyśleń” i schronił w galerii autorskiej.
Osobliwy warsztat
Gdzie pędzle? Gdzie sztalugi?
Na podłodze, wokół solidnie zagruntowanego kawałka płyty pilśniowej, pogniecione tubki farb olejnych.
W niewiarygodnym skupieniu pochylony artysta.
Momentami podpiera się na łokciach. Obie dłonie zajęte.
W lewej zapamiętale ściska tubkę farby, w palcach prawej ręki delikatnie rozciera miligramy pigmentu, po czym z ogromnym wyczuciem, lekko dotyka podobrazia. Bez wahania, dokładnie nakłada kolejne warstwy farby.
Wprawne oko nie pozwala błądzić. Doskonalona przez lata własna technika malarska, której bazą jest plama, urzeczywistnia finalną wizję artysty.
Genialny proces twórczy bez ”pośrednika” jakim jest pędzel.
W pracach Dudy obserwuje się tendencję do metaforycznego ujęcia zjawiskowości pejzażu kreowanego przez epatująca żywiołowością przyrodę.
Pozorne poszukiwanie wyciszenia i harmonii koreluje z ekspresywnymi odczuciami.
Wysublimowana fascynacja otaczającym światem generuje emocje konsekwentnie przenoszone na obraz.
Wyznaczanie linii horyzontu w barwnych pejzażach może wywoływać wrażenie zamiaru podziału całości obrazu na niezależne części.
Pojawiają się jednak chromatyczna biel i żółcienie, a z nimi nadzieja na światło i spójność malarskiego przekazu.
Na licznych obrazach przykuwają wzrok, delikatne cienkie strużki farby, wywołujące wrażenie filigranu lekko rozłożonego na laserunku.
Dynamiczne kompozycje malarskie sytuowane na pograniczu rzeczywistości i świata abstrakcji.
Akcja każdej z nich rozgrywa się w określonej przestrzeni, dla której podmiotem jest głębia obrazu.
Operowanie kolorem nie skłania się jedynie do przekazania określonych wartości wzrokowych utrwalonego przedstawienia.
Jest raczej wykształconym sposobem na opisywanie stanów emocjonalnych.
Malarz nasyca obraz kolorem, by nagle jedną plamą, błyskiem światła, cienką linią wyrwać się z dramatu własnych rozterek.
Jego intelektualne przemyślenia i kontrastujące ze sobą doświadczenia spokoju i lęku, niepewności i zrozumienia, wyobcowania i akceptacji przekładają się na intensywność i nasycenie koloru.
Duda tak mówi o swoich przemyśleniach:
„Malarstwo to nie tylko rozważania o tym co piękne lub mniej doskonałe.
Dla mnie malarstwo to przede wszystkim codzienność ze słonecznym dniem, pochmurnym niebem, spokojną nocą i myślami owianymi wiatrem.
Z nasyconymi oranżami i świetlistymi zieleniami. Z akcentami gorącego karminu i ostrej żółci.
Z ukrytą niebiesko-granatową plamą nad horyzontem.
Malarstwo to język, którym staram się opisywać ukochaną przyrodę.
Poszukiwać tego co w niej nieprzewidywalne i zaskakujące.
Kolor rodzi kolor.
Dzieje się to głównie za sprawą kontrastu, którego nasilenie staram się kontrolować.
Z tego procesu wynika swoistego rodzaju gra, w której uczestniczę.
Na obrazach ta interakcja przeradza się w twardą walkę, przyznaję to, często kończy się zwycięstwem koloru nad moim zamysłem.
Podążając za tym rozumowaniem należy zwrócić uwagę na ciągłe, pracowite dążenie do zagospodarowania płaszczyzny, zarówno w wymiarze formalnym jak i estetycznym.
Niezmiernie ważną sprawą jest tu stanowcze egzekwowanie narzuconej sobie dyscypliny.“
Podejmując to wyzwanie, Duda godzi się z warunkami, które determinują obraną drogę.
Koncepcja form przestrzennych Dudy narodziła się pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku.
Rzeźbiąc fragmenty różnorodnych gatunków uszkodzonych i odrzuconych drzew, artysta nadaje im pożądane kształty.
W dalszym procesie tworzenia, uzupełnia je, dodając pozyskane różnorodne materiały.
Dzięki tym zabiegom nadaje im pożądaną osobowość.
To właśnie ta jakość stanowi pierwszoplanowy element unikatowej formy.
Oryginalna kompozycja nie narzuca, a jedynie sugeruje temat, który w zależności od zainteresowania odbiorcy, prowokuje do myślenia.
W swoim charakterze formy personalizują przestrzeń,są aluzją do zaistniałych wydarzeń. Celnie komentują, pewne fakty, można powiedzieć, że poniekąd archiwizują rzeczywistość.
Każda z nich jest indywidualnością.
Jedna kokietuje, inna lekceważy, kolejna śmieszy, a jeszcze inna inspiruje.
“Czerpię z bogactwa przyrody. Moja wyobraźnia filtruje rzeczywistość.
Za pomocą farb olejnych, zniszczonego kawałka drzewa i przekornych przedmiotów tworzę coraz to inne prace, którym staram się nadać estetyczno-osobowościowe cechy.
Każdy dzień przynosi niespodziewane zmiany, a te podsuwają nowe pomysły.“
Tekst: Anna E. Duda, historyk sztuki, duda@duda.gallery


